Śledź
Uczeń Kotłowskiego śledź powszechnie znany,
Co szukał jasnych głębin prując oceany.
Spotkał w morzu krewniaka i żale wywodzi:
Że pracuje bez skutku a tu czas uchodzi.
I to mimo harówki zgłębiając otmęty,
Pływa głodny i goły jak turecki święty.
Krewniak na to –” Złą drogę obrałeś mój bracie,
Wstępując w ślady mistrza płyniesz ku zatracie.
Wkrótce tak wynędzniejesz pod PO-wską władzą,
Że cię nawet pod wódkę na stół nie podadzą.
Bo któż zechce śledziowe obgryzać piszczele,
Takich frajerów dziś już znajdziesz niewiele.
Jeśli bracie chcesz się dochrapać dochodów,
Nie łopatki szukaj większej, lecz chodów
Znajdź takiego sponsora ,co na wiejskiej pływa.
Tam nie kiełbiki kuzynie , lecz sama gruba ryba.
Tam gdy główką pokręcisz zgarniesz forsy krocie
I trzos wypełnisz ”świnkami” i rublami w złocie.
Nie pracą druhu , ale lekkim chodem
Zdobędziesz Mercedesa i willę z ogrodem.
Co mówisz? , że Nowaki ; Ano i tak bywa,
Zważ jednak ilu z nich siedzi ,ilu wolno pływa.
Nie miej żadnych skrupułów kochany kuzynie
Czas nie czeka, ucieka , wraz z nim życie płynie.
W. Mielechowicz wiosna 2015
Frankowicze
Raz cwaniak do złodzieja
Poszedł się nakarmić
Dostał jadło paserne
I rachunek we frankach
Teraz jeden i drugi
O ratunek woła
Krzywda wielka się stała
Kto zrobiony w wała
Tylko co my do tego
Polacy mamy
Kto franki drukował
Niech teraz pości
Tak jest w biznesie
Albo jada się schabowe
Albo obgryza kości.
W. Mielechowicz wiosna 2015